Katedra Notre-Dame: gdzie prawda przeplata się z fikcją

Katedra Notre-Dame to świątynia, zabytek, arcydzieło architektury, które w przeciwieństwie do wielu innych jest miejscem akcji mnóstwa utworów popkultury. Na przestrzeni powieści, filmów, seriali, a nawet kreskówek w Notre Dame dochodziło do najróżniejszych intryg i scen akcji. Co sprawiło, że tak wyraźnie zapisała się w zbiorczej świadomości świata?

Wzniesienie katedry trwało prawie dwa wieki; prace zapoczątkowano w roku 1163, z woli ówczesnego biskupa Paryża Maurice'a de Sully, który w konstrukcji olbrzymiej świątyni upatrywał wyrazu potęgi Kościoła. Miała ona zastąpić i tak już imponującą Katedrę św. Stefana, wzniesioną w IV w. n.e. i położonej z grubsza w tym samym miejscu. Notre-Dame była więc nie tyle ukoronowaniem większego planu Kościoła Katolickiego, co owocem indywidualnej ambicji. Warto przy tym pamiętać, że Katedra ewoluowała i kolejne jej elementy – ogrodzenia, przypory – zostały dobudowane w kolejnych wiekach. Zmiany następowały nawet w wieku XVIII, niedługo przed tym, jak los świątyni stanął pod znakiem zapytania.

O wyjątkowości architektonicznej Notre-Dame stanowi zarówno jej wielkość (4800 m2), jak i wielość zdobień czy form architektonicznych. XIII-wieczna fasada korzysta z kształtu kwadratu i okręgu, budząc w zamierzeniu projektanta skojarzenia z kontrastem ludzkich ograniczeń i boskiej nieograniczoności. Wewnątrz galerie i aż pięć naw posiadających różne sklepienia. Portale zdobią rzeźby wyobrażające sceny biblijne.

Katedra mocno ucierpiała w Rewolucji Francuskiej. Zniszczono wówczas 28 posągów królów i inne statuy. Duch zmian przyszedł wraz z nowymi ideałami i w XIX wieku zabytek uważano raczej za staroć niż perłę architektury. Nie dbano o zachowanie kościoła, stan elewacji czy wnętrz pogarszał się z biegiem lat. Miasto opracowało plan rozbiórki Notre-Dame – któremu wyraźnie sprzeciwił się pisarz Victor Hugo.

Dziś Notre-Dame to w społecznej świadomości przede wszystkim miejsce akcji „Dzwonnika z Notre-Dame”. Powieść ta ma dla katedry niebagatelne znaczenie, gdyż przyczyniła się do uratowania jej przed wyburzeniem. Warto w tym miejscu sprostować pewną powszechnie powtarzaną nieścisłość. Nie istnieje powieść pod tytułem „Dzwonnik z Notre-Dame”; tak nazwano jej teatralne i filmowe adaptacje. Dzieło Hugo oryginalnie jest zatytułowane „Katedra Najświętszej Marii Panny w Paryżu”, co pokazuje, jak istotne miejsce w sercu artysty zajmowała średniowieczna świątynia.

Powieść maluje obraz francuskiego społeczeństwa w XV wieku, poruszając wątki raczej nieoczekiwane jak na utwór porewolucyjny. Pokusa oddania się żądzom jest tu przedstawiana jako amoralna, podobnie jak nietolerancja wobec odmienności, lecz przed okrzyknięcia dzieła mianem konserwatywnego broni je wydźwięk: w każdym jest trochę dobra, trochę zła.

Finał opowieści rozgrywa się na jednym z dachów Notre-Dame – miejscu, w którym dziś teoretycznie można stanąć, choć jest to przywilej zarezerwowany dla opiekunów katedry. Quasimodo i Frollo obserwują stamtąd egzekucję Esmeraldy.

Olbrzymia popularność powieści ugruntowała pozycję Notre-Dame jako symbolu Paryża, plany wyburzenia zostały więc zarzucone. Wówczas również rozpoczął się romans fikcji z rzeczywistością, a świątynia już na zawsze zyskała aurę tajemniczości: być może coś awanturniczego właśnie dzieje się za jej murami?

Notre-Dame zainspirowała Prousta do napisania „W poszukiwaniu straconego czasu”. Wywarła ogromne wrażenie na Freudzie, który poczuł w niej „sensację, z jaką nigdy wcześniej nie miał do czynienia”. Jeśli w 1951 r. Amerykanie postanowili nakręcić musical – Amerykanin w Paryżu – to jeden z numerów oczywiście musiał mieć miejsce przy świątyni. Na jej terenie miały miejsce wydarzenia także o wiele bardziej dramatyczne, choć wciąż fikcyjne: z Notre-Dame rzucił się samobójca z „Amelii”, tam spotykają się bohaterowie kryminalnej „Szarady”. W cieniu Notre-Dame wewnętrzną przemianę przeszedł bohater „O północy w Paryżu”. Wreszcie, w podziemiach Notre-Dame miała mieścić się siedziba bohaterskich egzorcystów i pogromców potworów z „Van Helsinga”. Być może dlatego, że klasyczny „Amerykański wilkołak w Paryżu” rozpoczął się właśnie ujęciami posępnych figur z Notre-Dame.

Najpiękniejsze w Notre-Dame jest to, że mimo upływu wieków wciąż istnieje. Szczęściem katedra nie spłonęła całkowicie w pożarze z kwietnia 2019 r. Niedoszła tragedia pokazuje jednak, jak ulotne są skarby historii, oraz udowadnia, że warto z nimi obcować, póki mamy taką możliwość. Porównywarka i system rezerwacji www.BiletyAutokarowe.pl pokazuje, że autokary do Francji można kupić już za 149 zł. Nie będzie to wygórowana cena za możliwość obcowania z historią, zwłaszcza tak mocno rozpalającą wyobraźnię. Na razie jednak najważniejsze jest to, by zapewnić jej przetrwanie.

Artykuł sponsorowany

Redakcja

structum.com.pl

Zobacz również